Pożegnanie Krzysztofa Garstkowiaka - pasjonat archeologii i kolekcjoner

0
Pożegnanie Krzysztofa Garstkowiaka

Pasjonat archeologii i kolekcjoner

Pożegnanie Krzysztofa Garstkowiaka

 

6 października 2021 roku dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość – do wieczności odszedł Krzysztof Garstkowiak – Kaszuba, kolekcjoner, sołtys Osłonina, propagator ważnych miejsc północnej części Kaszub – rezerwatu „Beka” w Osłoninie oraz Osady Łowców Fok w Rzucewie. Spędziliśmy razem wiele pięknych chwil i „przegadaliśmy o Kaszubach” niejedno popołudnie i wieczór. Były to zawsze ubogacające chwile. Dzięki starszemu Koledze – Krzysztofowi poznałem pełniej nordowe zakątki Kaszub. Owocem naszych spotkań było wiele wystaw, spotkań i artykułów. W 2011 roku wnioskowałem o przyznanie Krzysztofowi Garstkowiakowi – Ormuzdowej Skry. Wiem, że było to dla niego niezwykle ważne i pewnym sensie podsumowało Jego wieloletnią pracę społeczną. Po gali „Skier” w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku ‒ w lutym 2011 roku przyjechałem do jego osłonińskiego domu i tak powstał tekst o Nim, który publikowałem dwa miesiące później w „Pomeranii”. Czas dopisał w kolejnych latach następne wersy do tej historii. Z pewnością niezwykle ważnym punktem było powstanie Osady Łowców Fok Parku Kulturowego Rzucewo w gminie Puck, gdzie był pracownikiem.

Dziś, w tym smutnym dniu, wspominając Krzysztofa Garstkowiaka powracam do dawnego artykułu, cały czas widząc Go na tle skutej lodem Zatoki Puckiej i słysząc Jego charakterystyczny głos…

 

 

Pasjonat archeologii i kolekcjoner

 

         21 lutego 2011 roku w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku wręczono Skry Ormuzdowe 2010. Jednym z laureatów tego wyróżnienia jest Krzysztof Garstkowiak z Osłonina – miłośnik archeologii północnych Kaszub.

 

 

Początki pasji

Skąd w człowieku bierze się pasja? Może nasze zainteresowania i pasje podpowiadają nam duchy naszych przodków, jak pisze Jan Drzeżdżon w książce „Twarz Smętka”. A jak było z początkami pasji archeologicznej Krzysztofa Garstkowiaka? Zainteresował się tym tematem, kiedy jeszcze był nastolatkiem. Jako uczeń podstawówki wyjechał na obóz harcerski nad jezioro Mausz, nieopodal Sulęczyna. Któregoś dnia, wieczorem, obozowiczów odwiedził miejscowy leśniczy, który opowiadał o grobowcach i kurhanach odkrytych w okolicy. Te opowieści rozbudziły wyobraźnię harcerzy.

 

Pierwsze znalezisko

Każdy z pasjonatów archeologii marzy o odkryciu czegoś wyjątkowego, o jakimś rzadkim znalezisku. Krzysztof Garstkowiak nie musiał długo czekać na spełnienie marzeń. W 1969 roku w swojej rodzinnej Rumi w pobliżu dzisiejszej ul. Sobieskiego odkrył grób skrzynkowy. Był to czas, kiedy archeologom nawet się nie śniło o wykrywaczach metali, swoje poszukiwania trzeba było wówczas poprzeć dobrym wywiadem, wiedzą historyczną i czymś, czego nie da się wyuczyć, tzw. nosem archeologicznym. Metodą poszukiwawczą, jaką wówczas zastosował Garstkowiak, było nakłuwanie ziemi długim metalowym prętem. Pan Krzysztof do dziś pamięta piękne zdobione urny, na które wtedy natrafił. Swoje znalezisko zgłosił do Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, które dokładnie przebadało wskazany przez niego teren, odkrywając tam jeszcze więcej przedmiotów z epoki żelaza. Prace archeologiczne na jakiś czas wstrzymały wówczas budowę drogi. Rumskie znaleziska były na tyle ciekawe, że w kolejnych latach prezentowano je nie tylko w kraju, ale także za granicą. Młody pasjonat archeologii w dniu swoich siedemnastych urodzin otrzymał podziękowania i nagrodę pieniężną od gdańskiego muzeum. Wspominając tę chwilę, Garstkowiak żartobliwie stwierdza: – Była to moja pierwsza w życiu i jednocześnie ostatnia nagroda pieniężna. W lokalnej i ogólnopolskiej prasie publikowano wtedy liczne artykuły o odkryciu dokonanym w Rumi, m.in pisano o tym w „Dzienniku Bałtyckim” i kwartalniku popularnonaukowym „Z otchłani wieków”.

 

Kolejne odkrycia i doświadczenia

Po pierwszym znalezisku przyszedł czas na kolejne – cmentarzysko i osadę z czasów rzymskich.

Do szkoły średniej Krzysztof Garstkowiak chodził w Gdańsku. Wspominając ten okres, mówi z uśmiechem: − Często było tak, że zamiast siedzieć w szkolnej ławie, wymykałem się do muzeum lub w okolice starych murów. Miałem trochę kłopotów z tego powodu.

Czas nauki w Technikum Łączności w Gdańsku to także spotkanie z Lechem Bądkowskim. Krzysztof Garstkowiak wspomina: – Miałem tę przyjemność, że będąc bardzo młodym człowiekiem, mogłem uczyć się od Bądkowskiego prawdziwej historii. Z pewnością była to dla mnie dobra nauka. Pod wpływem jego słów zacząłem inaczej patrzeć na różne sprawy. Lech Bądkowski był niezwykle ciekawą postacią, człowiekiem o dużej wiedzy, chodzącym swymi ścieżkami. Do dziś przechowuję w swej biblioteczce czasopisma, które od niego otrzymałem.

Nie była to jedyna znajomość, którą wspomina Krzysztof Garstkowiak. W Gdańsku poznał wiele ciekawych osób, wywodzących się z kręgów muzealników, numizmatyków i pasjonatów historii. Ze szczególną sympatią wspomina fotografika Alfonsa Klejnę.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku został społecznym opiekunem zabytków przy PTTK w Gdańsku. Ten tytuł nadaje wojewódzki konserwator zabytków, który zatwierdza wniosek złożony przez Komisję Ochrony Zabytków przy danym oddziale PTTK. Archeolodzy-amatorzy rzadko zostają społecznymi opiekunami zabytków. W kolejnych latach Garstkowiak uczestniczył w wielu pracach poszukiwawczych – w Kamieniu, Luzinie, Salinie, Redzie, Rumi i Rzucewie – żadnego ze znalezisk archeologicznych nie uważa jednak za najważniejsze. Według Garstkowiaka każde odkrycie jest ważne.

 

Z miasta do wiejskiego domu z marzeń

Do 1990 roku był mieszkańcem Rumi. Od lat marzył jednak o tym, aby uciec od miasta, osiedlić się w spokojnym, zacisznym miejscu i żyć blisko natury. Wspomina, że kiedyś zobaczył piękną pocztówkę przedstawiającą stary dwór w Luzinie. Od tego momentu marzył, aby kiedyś zamieszkać w takim domu. W 1990 roku, spacerując z żoną w Osłoninie nad Zatoką Pucką, natrafił na bardzo podobny, zabytkowy dom. Okazało się, że blisko stuletnia posiadłość jest wystawiona na sprzedaż. Jej perełką był piękny zabytkowy piec kaflowy. Decyzję o kupnie podjął błyskawicznie. Kilka miesięcy później Krzysztof Garstkowiak wraz z rodziną zamieszkał w Osłoninie, stając się właścicielem domu ze swych marzeń.

Dom Garstkowiaków jest zawsze otwarty, w szczególności dla ludzi z pasją. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku bywała tutaj Izabella Trojanowska. To miejsce odwiedzają kolekcjonerzy – Marek Seyda, Konstanty Siekierski, Edward Zimmermann, Zbigniew Lech, Ludwik Bach, Stanisław Urawski, archeolodzy – np. Danuta Król, regionaliści – np. Roman Drzeżdżon, malarz Leon Bieszke i wielu innych ludzi.

Garstkowiak znalazł swoje miejsce na ziemi. Dziś nie wyobraża sobie, żeby mógł mieszkać gdzie indziej. Tym bardziej że w okolicy jest sporo miejsc ciekawych z archeologicznego punktu widzenia. Z pewnością perłą tych stron jest osada łowców fok pochodząca z III–II tysiąclecia p.n.e., położona w pobliskim Rzucewie. Muzeum Archeologiczne w Gdańsku od wielu lat prowadzi tutaj prace wykopaliskowe, a Garstkowiak pełni funkcję społecznego opiekuna tego miejsca. Jest to jeden z najważniejszych obiektów tego typu nad Bałtykiem. Odkryto go pod koniec XIX wieku. O wartości archeologicznej dawnej osady może świadczyć to, że od wielu lat historycy stosują termin „kultura rzucewska”. W tym miejscu od 2006 roku Krzysztof Garstkowiak i gdańskie Muzeum Archeologicznym co roku organizują Europejskie Dni Dziedzictwa Kulturowego. W czasie tej imprezy można podziwiać dawne rzemiosło, wyroby twórców ludowych i cieszyć się wieloma innymi atrakcjami. W ciepłych porach roku Garstkowiak oprowadza turystów i wycieczki szkolne po północnych Kaszubach. Jego marzeniem jest to, aby w Rzucewie powstało coś w rodzaju mini-Biskupina, park archeologiczny, który skupiałby w jednym miejscu wiele ciekawostek – m.in. chatę szamana, stanowiska obróbki kamienia, wytwórnię paciorków i pracownię wyrobu naczyń.

 

Kolekcjoner, artysta i społecznik

Poza zamiłowaniem do archeologii Krzysztof Garstkowiak jest znanym kolekcjonerem. Penetruje strychy i opuszczone domostwa, natrafiając niejednokrotnie na ciekawe przedmioty związane z historią i kulturą Kaszub. Pasjonuje go przede wszystkim rzemiosło rybackie. Na terenie swojej posesji zbudował minimuzeum – Nordową chatę – jak nazywa to miejsce. Gromadzi tam dawne sprzęty rybackie oraz rzeczy codziennego użytku. Eksponaty z Nordowej chaty były prezentowane w różnych instytucjach kultury w Bolszewie, Gdyni i Władysławowie. Pan Krzysztof współpracuje także z Wiejskim Domem Kultury w Osłoninie, w którym organizuje spotkania i wystawy.

Na początku marca br. został sołtysem Osłonina. Ma mnóstwo pomysłów na to, jak ożywić i uatrakcyjnić tę miejscowość. Niedługo, gdy nadejdzie wiosna i lato, przyjdzie czas na realizację tych zamierzeń.

Wspominając o Osłoninie, trzeba wspomnieć o jeszcze jednej pasji Garstkowiaka – położonym nieopodal rezerwacie Beka. Bardzo często odwiedza to zaciszne, urokliwe miejsce położone nad brzegiem Zatoki Puckiej. Owocem tych spotkań z przyrodą są niekiedy wiersze. Utwory te były publikowane w „Nordzie”, „Gońcu Rumskim” i w „Gazecie Nadmorskiej”. Garstkowiak próbował swych sił także w rzeźbiarstwie i w wielu konkursach plastycznych zdobywał nagrody.

Jest członkiem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego i Stowarzyszenia Kolekcjonerów „Ziemia Pucka”. Za swą działalność otrzymał wiele nagród i wyróżnień: w 1972 roku wyróżnienie w konkursie „Ludowe talenty” w kategorii rzeźby, w 1973 roku – II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Rzeźbiarskim w Poznaniu, w 2003 roku – Nagrodę Wójta Gminy Puck za krzewienie kultury kaszubskiej, w 2003 roku Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Srebrna Odznaka „Za opiekę nad zabytkami”, w 2007 roku – II miejsce w konkursie poetyckim „Błękitna struna” w Pucku, a w 2008 roku – Medal z okazji 660-lecia miasta Puck. W 2011 roku do tych wyróżnień dołączyła Ormuzdowa Skra przyznana mu przez miesięcznik „Pomerania”.

 

Andrzej Busler

 

Północne Kaszuby nad Zatoką Pucką są jego ukochanym miejscem. Fot. Andrzej Busler

Krzysztof Garstkowiak z dumą prezentuje Skrę Ormuzdową. Fot. Andrzej Busler

Kolekcjoner stworzył minimuzeum na terenie swojej posesji. Fot. Andrzej Busler

W Osłoninie znalazł dom ze swych marzeń. Fot. Andrzej Busler

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium