Historia lesockich partyzantów TOW „Gryf Pomorski”

2
Historia lesockich partyzantów TOW „Gryf Pomorski”

Twierdzą był im każdy próg

 

Historia lesockich partyzantów TOW „Gryf Pomorski”

 

W czasie II wojny światowej na Pomorzu działało wiele organizacji konspiracyjnych walczących z niemieckim okupantem poprzez różnoraką działalność: walkę zbrojną, dywersję, małe działania sabotażowe oraz pozyskiwanie cennych informacji wywiadowczych. Największą i najbardziej znaną organizacją na Kaszubach była Tajna Organizacja Wojskowa „Gryf Pomorski” (do 1941 roku „Gryf Kaszubski”). Obszarem aktywnej działalności gryfowców były także Lesôczi (obszar obecnego powiatu wejherowskiego). Nie był to teren sprzyjający tego typu działalności ze względu na to, że Pomorze zostało w całości wcielone do III Rzeszy i obowiązywało tutaj o wiele bardziej rygorystyczne prawo i zasady w odniesieniu do ludności polskiej. Polityka okupanta zmierzała na tych terenach do usunięcia języka polskiego z przestrzeni publicznej, masowych wysiedleń oraz powoływania Pomorzan do armii niemieckiej. W pobliżu stacjonowały duże siły niemieckie różnych formacji, wiele okolicznych miejscowości nasyconych było ludnością niemiecką zasiedziałą lub sprowadzoną po 1939 roku, natomiast wysokopienne obszary leśne były poprzecinane gęstą siecią dróg i duktów oraz wieloma miastami i wsiami. Większość partyzantów lesockich wywodziła się z okolicznych miejscowości, a wielu członków ich rodzin i znajomych wspierało działalność partyzancką, pomagając w zaopatrzeniu oraz przekazywaniu informacji. Partyzantów wspomagali także polscy leśnicy. Nieliczni z nich ocaleli po akcji eksterminacji ludności pomorskiej na początku II wojny światowej. Wśród nich na ziemi lesockiej zapisali się leśnicy: Roman Żurawka i Franciszek Hoppa związani z ruchem oporu, którzy dostarczali koleczkowskim i łężyckim partyzantom broń ukrytą w leśniczówkach podczas wojny obronnej w 1939 roku, a także służyli pomocą w wielu innych kwestiach.

 

Koleczkowska/kielnieńska Komenda TOW „Gryf Pomorski”

Początki lesockich oddziałów partyzanckich TOW „Gryf Pomorski” sięgają jesieni 1942 roku. Wówczas Józef Bolesław Liedtke, posługując się kenkartą wystawioną na dane personalne Stanisława Orłowskiego, nawiązał łączność z powiatową komendą tej organizacji konspiracyjnej – porucznikami Janem Bińczykiem ps. „Zagłoba” i Bernardem Michałką ps. „Batory”. Pierwsza grupa ochotników z Lesôków została zaprzysiężona 10 października 1942 roku, dając początek koleczkowskiej/kielnieńskiej Komendzie TOW „Gryf Pomorski”. Jej dowództwo powierzono podporucznikowi rezerwy, nauczycielowi Alfredowi Loeperowi ps. „Lew” z Koleczkowa. Jego zastępcą mianowano kaprala rezerwy Leonarda Kustusza ps. „Burza”. Na członków Komendy powołano: Józefa Bolesława Liedtkego ps. „Ława” i „Stół” i Teodora Bieszkego ps. „Byk”. W 1943 roku Alfreda Loepera „Lwa” awansowano na stopień porucznika, natomiast Leonarda Kustusza „Burzę” na stopień plutonowego. W okolicznych lasach partyzanci stworzyli całą sieć niewielkich bunkrów – ziemianek, magazynów stanowiących bazę i schronienie. Najważniejszym z nich był schron „Lwia jama” na terenie leśnictwa Głodówko (rewir 212), stanowiący główną bazę dowódcy por. Alfreda Loepera. Kolejne bunkry i magazyny gryfowców znajdowały się w pobliskich rewirach leśnych w okolicach Sarniej Góry, a także dalej – nad Zagórzanką (rewir 250). Kolejne tego typu obiekty były zlokalizowane w rejonie Marszewskiej Góry, Wielkiej Roli, pod Głodowem, na Kolonii oraz w leśnictwie Krykulec nieopodal gdyńskiego Witomina. Spory wkład w zaopatrzenie partyzantów w żywność, leki i bieliznę miał sklep rodziny Kustuszów z Koleczkowa – szczególnie ważną rolę odegrała Barbara Kustusz ps. Basia – łączniczka „Gryfa” wraz z siostrą Marią. Przy Gminnej Komendzie „Gryfa Pomorskiego” powołany został oddział szturmowy. W jego szeregi przyjmowano mężczyzn po zasadniczej służbie wojskowej w Wojsku Polskim. Kolejną grupą byli Kaszubi po przeszkoleniu rekruckim w armii niemieckiej, którzy dezerterowali, przyłączając się do leśnych oddziałów. Wielu Kaszubów było po 1942 roku przymusowo wpisywanych przez okupanta na niemiecką listę narodowościową i wcielanych do Wehrmachtu. Takich „dezerterów” z armii niemieckiej w późniejszym czasie określano „dzierzbami”. Po wojnie pisał o nich znany literat kaszubski Jan Piepka w swej powieści Dzierzby w głogach. Poza oddziałami partyzanckimi „dzierzby” zasilali także szeregi Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Broń i amunicję pozyskiwano w różny sposób: zdobywano ją na Niemcach – rozbrajając żandarmów, wachmanów i żołnierzy niemieckich jadących na urlop. Pochodziła ona także od „dezerterów” z armii niemieckiej zasilających partyzanckie oddziały oraz z wypadów na niemieckie magazyny i z pozostałości sprzętu Wojska Polskiego ukrytego przez obrońców w 1939 roku.

1943 rok to okres największego rozkwitu lesockiej partyzantki, która skupiała wówczas w swych szeregach około 160-170 osób, a oddziały szturmowe około 70 osób. Oprócz miejscowych, tworzyli je także Kaszubi z innych miejscowości: Bojana, Łężyc, Wiczlina, Kamienia, Kielna, Zbychowa, a nawet bardziej odległych: Demptowa, Dębogórza, Kazimierza, Gnieżdżewa i Pieleszewa. Duży stan liczebny koleczkowskiej Komendy i dość ciężkie warunki sprawiły, że partyzanci „Gryfa Pomorskiego” zaczęli działać w mniejszych i rozproszonych zgrupowaniach. Największy oddział z dowódcą por. Alfredem Loeperem pozostał w okolicy Koleczkowa, natomiast powstały podlegle mu grupy partyzanckie: bojańska z Janem Dziecielskim na czele, Bieszków z Wielkiej Roli, ciechocińska kierowana przez Amandusa Mazura, dębogórska z Bernardem Grablowskim na czele, łężycka pod przewodnictwem Józefa Niemca, kamieńska dowodzona przez Franciszka Liedtkego, kielnieńska Józefa Sikorskiego oraz dobrzewińska dowodzona przez Alfreda Liedtkego.

 

Działalność partyzantów lesockich

Głównym celem koleczkowskiej Komendy „Gryfa” była walka z niemieckim okupantem poprzez różne działania: wywiadowcze, ideowo-propagandowe, wychowawcze i patriotyczne wzbudzające nadzieję na powrót wolnej Polski. Ważnym aspektem były akcje dywersyjno-sabotażowe oraz zaczepne. Do najbardziej znanych należał wypad oddziału por. Loepera wraz z innymi oddziałami „Gryfa” ‒ 21 listopada 1943 roku na lotnisko w Strzebielinie, gdzie uszkodzono sześć samolotów i pozyskano duże ilości broni i amunicji. W późniejszym czasie podobną akcję przeprowadzono atakując lotnisko w Rumi. W historii zapisały się także potyczki z oddziałami żandarmerii niemieckiej w Koleczkowie, zbrojne wypady na urzędy gminne w Szemudzie i Nowym Dworze Wejherowskim, ataki na posterunki żandarmerii, magazyny wojskowe, uszkadzanie rurociągów paliwowych, naziemnych przewodów telefonicznych i energetycznych, w tym przewodów z prądnic polowych doprowadzających prąd do reflektorów niemieckiej obrony przeciwlotniczej, a także wykolejenie transportu wojskowego pod Białą Rzeką. Lesoccy partyzanci współdziałali również w likwidacji 6-osobowego patrolu żandarmerii w oddalonym Leśniewie (pow. pucki), który słynął z brutalności w stosunku do rodzimej ludności. 23 maja 1944 roku wykonali także wyrok śmierci na niemieckim leśniczym z Przetoczyna – Georgu Scherfie. Działalność partyzantów „Gryfa” budziła u niemieckich władz cywilnych i wojskowych coraz większy niepokój, szczególnie w momencie kolejnych klęsk armii niemieckiej na wschodzie i stopniowego zbliżania się Armii Czerwonej. W związku z tym 9 grudnia 1943 roku zaplanowano pierwszą dużą obławę pod hasłem „Werner” oraz kryptonimami „Saujagd 1” oraz „Saujagd 2” (polowanie na dzikie świnie)w okolicach Sarniej Góry. Mimo sprowadzenia czterech kompanii żandarmerii polowej z Wejherowa, podobnych sił z Kartuz oraz jednostek pomocniczych wraz ze służbą leśną, akcja nie przyniosła okupantowi niemieckiemu oczekiwanych rezultatów.

 

29 lutego 1944 roku – bitwa pod Piekiełkiem

Tego dnia Niemcy zaplanowali drugą dużą obławę na partyzantów „Gryfa”, zakrojoną na jeszcze większą skalę z użyciem zwiększonej liczby ludzi i ilości sprzętu wojskowego. Poprzedziło ją aresztowanie wczesnym rankiem trójki zakładników z Koleczkowa: Teodora Bieszkego, Barbary Kustusz i Leona Pionka, którzy mieli wskazać miejsce leśnych bunkrów, a także być „żywą” osłoną dla Niemców. Oprócz sił policyjnych z Wejherowa i Kartuz, stacjonujące w Łężycach jednostki niemieckie zostały zasilone dodatkowymi siłami Wehrmachtu z Wejherowa. Niemcy szczelnie obstawili wiele okolicznych dróg i leśnych duktów. Dla kaszubskiej ludności oczywistym był fakt, że okupanci szykują akcję zakrojoną na szeroką skalę przeciwko lesockim partyzantom. Wówczas Ewa Niemc za pośrednictwem swej pasierbicy Anny Holk powiadomiła partyzantów będących w bunkrze „Lwia jama” o szykowanej obławie. Stacjonował tam główny oddział TOW „Gryf Pomorski” dowodzony bezpośrednio przez wspomnianego wcześniej por. Alfreda Loepera. To właśnie w tej okolicy, w dalszej części dnia, na obszarze rewirów 210, 212 i 250 leśnictwa Głodówko, partyzanci lesoccy stoczyli wielogodzinny bój z przeważającymi siłami niemieckimi. Początkowo gryfowcy opuścili „Lwią jamę” i zaskoczyli Niemców w okolicy Zagórskiej Strugi (Slëżë) na Szachtowej Drodze, zadając im ciężkie straty. Przy próbie przekroczenia doliny Zagórskiej Strugi, partyzanci dostali się w silny ogień zaporowy niemieckiej broni maszynowej. Ponosząc straty wycofali się do rewiru 250 leśnictwa Głodówko, próbując bezskutecznie wielokrotnie przebić się przez pierścień okrążenia. Walki trwały cały dzień – do wczesnych godzin wieczornych. Polegli: dowódca por. Alfred Loeper (ranny w kolano na początku obławy, bronił się wiele godzin w bunkrze, ginąc od eksplozji wiązki granatów), plut. Leonard Kustusz (jako ostatni z walczących), kapral Paweł Liedtke, kapral Stanisław Klebba, szeregowcy: Teodor i Klemens Stubowie, Franciszek Miotk, Leon Niemc, Augustyn Rohde. Ranni i wzięci do niewoli zostali Wiktor Liedtke i Jan Libon. Początkowo byli więzieni w wejherowskim więzieniu, a następnie w obozie koncentracyjnym Stutthof (Konzentrationslager Stutthof). 6 lipca rozstrzelano ich wraz z innymi zakładnikami na terenie leśnictwa Kamień w odwecie za zlikwidowanie przez gryfowców niemieckiego leśniczego Georga Scherfa z Przetoczyna. Ich miejsce pochówku do dziś nie jest znane.

Po bitwie ciała zabitych partyzantów zebrali koleczkowscy zakładnicy: Teodor Bieszke i Leon Pionk. Ułożono je na polanie przed leśniczówką Piekiełko, a następnie wywieziono zaprzęgami konnymi do Bojana, gdzie obnażone wystawiono na widok publiczny w remizie strażackiej. Na ciałach zabitych Niemcy ułożyli tabliczki z napisami uwłaczającymi poległym partyzantom, a po tygodniu pochowano ich w zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym w Kielnie. Po wojnie, na nowym nagrobku, pod imionami i nazwiskami poległych umieszczono napis Pod krzyż Twój o Panie, Złożyliśmy skarb nasz. 29.02.1944.

Dawna remiza strażacka w Bojanie. Fot. Andrzej Busler

Tablica na dawnej remizie w Bojanie upamiętniająca lesockich partyzantów. Fot. Andrzej Busler 

Grób partyzancki na cmentarzu w Kielnie. Fot. Andrzej Busler

 Kaszubski gryf na grobie partyzantów. Fot. Andrzej Busler

 

Represje

Po pierwszej obławie pod Sarnią Górą w grudniu 1943 roku w KL Stutthof umieszczono leśniczego z Piekiełka Stanisława Tomisa, Monikę i Bernarda Kepków oraz Pawła Kopickiego. Po drugiej obławie osadzono w KL Stutthof: Teodora Bieszkego, Marię i Floriana Kustuszów, Klarę Rohde, Rozalię i Antoniego Kibortów, Agnieszkę Machol, Józefa Stubę, Augustyna Ewelta, Jana Warkusza, Wiktora Frankowskiego oraz Agnieszkę, Wandę i Alojzego Loeperów. Ostatnią czwórkę przeniesiono następnie do Potulic. 27 czerwca 1944 roku wywieziono do KL Stutthof dziewiętnaście rodzin z sołectwa Koleczkowo oraz kolejnych Polaków z okolicy. Wielu z nich nigdy nie powróciło do swych domów, kończąc życie w niemieckich obozach: koncentracyjnym w Sztutowie oraz przesiedleńczym w Potulicach i podczas Marszu Śmierci w 1945 roku („ewakuacji” więźniów z KL Stutthof).

 

 

Jeszcze raz pod Piekiełkiem

To miejsce kolejny raz zaistniało w partyzanckiej historii. Było to kilka miesięcy po słynnej obławie. Pod koniec września 1944 roku dwóch gryfowców – Józef Niemc i Czesław Dachowski ps. Długi Amster rozbroiło SS-mana, leśniczego z Piekiełka o nazwisku Schwarz, który zawzięcie tropił partyzantów i nawet do nich strzelał. Przy kolejnej próbie został zabity przez Czesława Dachowskiego. Ten odważny partyzant zginął miesiąc później w lesie pod Głodówkiem. Drugi z gryfowców stracił życie krótko po zakończeniu wojny w 1945 roku, ginąc od granatu przy którym prawdopodobnie manipulował.

 

 

Andrzej Busler

 

Tekst: na podstawie materiałów Bolesława Borka oraz relacji Lucjana Hogi z Wiczlina.

 

Komentarze do wpisu (2)

4 lutego 2022

Koleczkowo To wieś z bardzo bogatą i tragiczną historią w okresie 2 wojny światowej .Czy są gdzieś jakieś dane na temat : ilu z przedwojennych mieszkańców Koleczkowa przeżyło wojnę , i mieszkało tam po wojnie ?

7 lutego 2022

O dokładne dane będzie z pewnością ciężko. Najwięcej informacji w tym temacie można znaleźć w wielu publikacjach Bolesława Borka. Sporo materiałów, które gromadził przekazywał do Archiwum Generał Zawackiej w Toruniu.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium