Przejdź do głównej treści
polski
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

OSKAR

Czterech mężczyzn na brzegu lasu (antykwariat)

Przejdź do sekcji Opinie

Powieść „Czterech mężczyzn na brzegu lasu” Stanisławy Fleszarowej-Muskat to nastrojowa historia o pamięci, przemijaniu i ludzkich relacjach w cieniu przemian cywilizacyjnych.

Przejdź do pełnego opisu
Cena 13,00 zł
szt.
Dostępność:
na wyczerpaniu
Czas wysyłki: 1 dzień

Opis

UWAGA!!! PRODUKT ZNAJDUJE SIĘ W DZIALE "ANTYKWARIAT"!!!

Powieść „Czterech mężczyzn na brzegu lasu” autorstwa Stanisławy Fleszarowej-Muskat to refleksyjna opowieść o ludzkich losach osadzonych na tle przemian społecznych i urbanistycznych. Historia toczy się w czasie intensywnej rozbudowy i przemian środowiska naturalnego – kopalni, dróg, nowych osiedli – ukazując losy bohaterów stających wobec przemijania, wspomnień i wewnętrznych przemian. Autorka w charakterystyczny dla siebie sposób splata wątki osobiste z obrazem Polski połowy XX wieku.

Stan: bardzo dobry.


Fragment książki:

Nigdy nie przypuszczali, że – kiedy nadejdzie ten dzień – będą stali tu we trzech.

Ktoś coś mówił, ktoś ściskał im ręce, ktoś im dziękował – a oni myśleli tylko o tym, patrząc z małego wzgórza pod lasem na rozległą równinę, którą teraz drążyły koparki, przecinały taśmociągi i nieobeschłe jeszcze na słońcu grzbiety zwałowisk. Oni widzieli ją wciąż zieloną, taką, jaka była po kilku dniach nagłej wiosny, kiedy tu przybyli i na brzegu lasu rozbili obozowisko. Teraz w tym miejscu, gdzie stał ich barak, wznosił się okazały budynek dyrekcji kopalni, a nieco dalej, tam właśnie, gdzie rozpoczęto cięcie ziemby – pierwszy blok mieszkalny, obrzucony już do połowy różowym tynkiem. Cztery następne ciągnęły się wzdłuż nowej drogi, na której stał jeszcze potężny walec, a poza nim długi szereg samochodów gości zaproszonych na uroczystość otwarcia kopalni.

Zstępowali teraz wszyscy w dół za oprowadzającymi, między hałdy i zwałowarki – a oni trzej zostali na wzgórzu i wciąż patrzyli na zieloną równinę, która tu przedtem była, której nie przestawali widzieć.

Przeżyli tu kilka twardych miesięcy, drążąc oporną ziemię, obnażając jej tajemnice – właśnie po to, żeby nadszedł ten dzień, kiedy miejsce sejsmografów zajmą koparki. Ale stali tu tylko we trzech... Jego nie było wśród nich i nie było tej małej dziewczynki, która pierwszego dnia sprzedała im mleko wiezione do miasta. I nie było człowieka, który przez całe życie tak bardzo pragnął tej ziemi, że nie potrafił już jej utracić.

Las stał jeszcze w tym samym miejscu co przedtem, zachowując swój niski brzeg podszyty dzikimi malinami i krzakami jałowca.

Przyjechali tu pod koniec kwietnia.

Było jeszcze chłodno, ale słońce świeciło ostro i wiosna rozpoczęła już swoją zieloną ofensywę. W mieście zaledwie się ją przeczuwało, ale gdy tylko samochód wypadł na otwartą przestrzeń pól, wstępujących od drogi na pochyłe wzgórza – powiał przesycony wonią ziemi wiatr. Kasztany miały już pąki, nad wierzbami unosił się siedlenny obłok, a oziminy... – wszystko to znało się z poprzednich wiosen, kiedy po stopnieniu śniegów ruszała z terenów. Widok był pospolity i pospolite powinien budzić uczucia, a jednak nie mogli ukryć podniecenia. To także powtarzało się co roku.

– To dobrze – mówił doktor. – To dobrze! Jesteśmy wciąż młodzi!

Sylwester parsknął krótkim śmieszkiem – miał niewiele ponad dwadzieścia lat – ale umilkł zaraz, bo prócz niego nikt nie śmiał się w wozie. Obydwaj inżynierowie, siedzący obok niego na tylnym siedzeniu, milczeli wpatrując się w napięciu w pasmo szosy popielatą ścieżkę się pod koła samochodu. Żaden z nich nie miał jeszcze trzydziestki. A i sam doktor – Sylwester zastanowił się patrząc na niezbyt dokładnie wygolony kark siedzącego przed nim szefa ekipy – sam doktor przeskoczył chyba dopiero niedawno czterdziestkę. Chodziło więc o jakąś inną młodość, nie oznaczającą lat. Sylwester zapytał się. Nie lubił, kiedy starzy mówili coś, czego nie rozumiał. Poza tym obudziło się w nim niesiane podejrzenie do własnej młodości, aż do tej chwili najzupełniej pewnej...

Doktor zabrał go ze sobą, włączył do ekipy nie zauważającej zbyt drobnego szczegółu w życiorysie, o który potykał się nawet wyważ z życzliwości wszystkich niedoszłych pracodawców: dwa lata w zakładzie poprawczym. Nie zapytał go o nic, o niczym się nie...



Cechy produktu

Książki

  • Autor Stanisława Fleszarowa-Muskat
  • ISBN 978-83-89923-68-4
  • Liczba stron 305
  • Język polski
  • Oprawa miękka
  • Format 12 x 19 cm
  • Rok wydania 2011

Opinie

Liczba ocen: 0
Oceń i opisz

Bezpieczeństwo produktu

Producent

Antykwariat

Słoneczna

17 - CZEC

81-605 Gdynia, Polska

516572503 info@czec.pl

Osoba odpowiedzialna na terenie UE

Antykwariat

Słoneczna

17 - CZEC

81-605 Gdynia, Polska

516572503 info@czec.pl