Była raz królewna mała. Bajka kaszubska ze Stutthofu
Wystaw opinię o produkcie
Koszty dostawy wybranego produktu
-
PACZKOMAT 13,95 zł
-
KURIER INPOST 14,00 zł
-
ORLEN PACZKA 13,30 zł
-
DHL Automat i punkt POP 14,50 zł
-
KURIER DHL 16,50 zł
-
PUNKT ŻABKA 14,50 zł
-
POCZTA PUNKT 13,30 zł
-
ODBIÓR OSOBISTY Darmowa
Cena dostawy dotyczy tego produktu (w wybranym wariancie - jeśli dotyczy). Może się ona zmienić po dodaniu innych produktów do koszyka.
Kod produktu: 9788396803580
Opis
Była raz królewna mała. Bajka kaszubska ze Stutthofu
Bajka, którą pragniemy się z Państwem podzielić jest wyjątkową publikacją, której treść przenosi nas za druty niemieckiego obozu koncentracyjnego. Oparta jest na oryginalnym pamiętniku, znalezionym w niedługim czasie po zakończeniu drugiej wojny światowej na terenie poobozowym lub w pobliżu dawnego miejsca kaźni. Oryginał stanowi pozbawiony okładki notatnik zawierający dziewiętnaście kart połączonych grubym sznurkiem, spisany wyjątkowo piękną kaligrafią, jednak bez informacji o autorze, czasie i miejscu powstania. Niestety mimo upływu lat do tej pory pochodzenie bajki nie zostało wyjaśnione. W Bajce odnajdziemy wiele odniesień do obozowego aparatu nadzoru, który tworzyli nie tylko członkowie załogi SS, lecz także grupa więźniów funkcyjnych. Niezwykły język, spotykany w baśni, przenosi nas w okrutny świat „czartów i biesów”, „złych psów i tygrysów”, wszystkich na usługach potężnego „czarownika” – komendanta obozu. Wszystkie detale, które niezwykle dokładnie oddają istotę życia za drutami, mogą sugerować, że autorka Bajki była więźniarką obozu Stutthof.
Wstęp
W 1994 r. Okręgowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku przekazała do zbiorów Muzeum Stutthof w Sztutowie niezwykły eksponat. Z pozoru niewyróżniający się niczym szczególnym, pozbawiony okładki notatnik zawierający dziewiętnaście kart połączonych grubym sznurkiem, bez informacji o autorze, czasie i miejscu powstania. Niestety mimo upływu lat do tej pory pochodzenie bajki nie zostało wyjaśnione.
Według informacji udzielonych przez darczyńcę Zdzisława Arnolda, zamieszkałego w Poznaniu, wszedł on w posiadanie notatnika w 1939 r., kiedy przebywał wraz z rodziną na wakacjach na Mierzei Wiślanej, w sąsiadującej ze Sztutowem miejscowości Stegna. Właściciel domu, w którym wypoczywali, w niedługim czasie po zakończeniu drugiej wojny światowej miał znaleźć notatnik na terenie podobozu lub w pobliżu dawnego miejsca kaźni. Zdzisław Arnold, mający wówczas znajomości w okresie międzywojennym w szerszej ikonosferze tematu. Niewykluczone zatem, że autorka rysunków, a co za tym idzie treści Bajki, mogła być uczestniczką jednego z organizowanych przez lokalne instytucje kursów, mając również dostęp do odpowiednich szablonów i kopii rysunkowych.
Dziś pragniemy podzielić się z Państwem wyjątkową publikacją, której treść przenosi nas za druty niemieckiego obozu koncentracyjnego. Miejsce znalezienia notatnika oraz liczne odniesienia w tekście pozwalają łączyć historię opisaną w Bajce z obozem Stutthof. Wątpliwości nie powinna budzić tak dobrze opisana w wędrówce jednego z bohaterów zwanego Zmrokiem, lokalizacja obozu, wśród podmokłych terenów Żuław Wiślanych, odciętego wielkimi wodami Wisły i Bałtyku, skrytego pośród sosnowych lasów Mierzei Wiślanej. Również budynek komendantury obozowej, potężny, czteroskrzydłowy gmach, zbudowany z czerwonej cegły, mieszczący siedzibę komendanta i podległych mu oficerów SS, opisany został jako zamek. W Bajce odnajdziemy wiele odniesień do obozowego aparatu nadzoru, który tworzyli nie tylko członkowie załogi SS, lecz także grupa więźniów funkcyjnych. Niezwykły język, spotykany w baśni, przenosi nas w okrutny świat „czartów i biesów”, „złych psów i tygrysów”, wszystkich na usługach potężnego „czarownika” — komendanta obozu. Wszystkie detale, które niezwykle dokładnie oddają istotę życia za drutami, mogą sugerować, że autorka Bajki była więźniarką obozu Stutthof. Niewykluczone też, że historia została napisana dla dziecka — więźnia niemieckiego obozu.
Ofiarami obozu Stutthof byli nie tylko dorośli, lecz także kilku- i kilkunastoletnie dzieci. Pierwsi małoletni chłopcy trafili do Stutthofu już we wrześniu 1939 r. Powodem ich zatrzymania i uwięzienia w obozie była polska narodowość. Pochodzili oni z terenu byłego Wolnego Miasta Gdańska, z Gdyni i innych miejscowości gdańskiego Pomorza. Znaleźli się w grupie kilkunastu tysięcy Polaków i polskich Żydów aresztowanych w ramach antypolskiej „akcji oczyszczania” przeprowadzonej po agresji niemieckiej na Polskę.
W kolejnych latach w obozie Stutthof osadzonych zostało prawie pięć tysięcy chłopców i dziewcząt wielu narodowości. Najmłodsi z więźniów urodzili się w obozie. Były to dzieci Polek aresztowanych na terenie Pomorza, w Warszawie w czasie trwania powstania oraz Żydówek z Litwy, Łotwy i Estonii. Niemowlęta urodzone w obozie nie miały żadnych szans na przeżycie, zwłaszcza jeśli były to dzieci żydowskie. Dopiero złagodzenie reżimu obozowego związane z przygotowaniami do ewakuacji pod koniec 1944 r. dało dzieciom urodzonym w tym czasie w obozie szansę przetrwania. Znany jest los kilkorga, które urodziły się i przeżyły KL Stutthof.
Skazywanie młodocianych na pobyt w obozie koncentracyjnym wytyczały założenia niemieckiej polityki okupacyjnej. Jedni trafili do Stutthofu na „wychowanie” z powodu ucieczki z miejsca pracy przymusowej, oskarżeni o złe jej wykonywanie lub sabotaż. Oznaczani byli kategorią więźniów wychowawczych. Po określonym czasie wychodzili na wolność z nakazem ponownego stawienia się w miejscu pracy.
Do innej grupy należeli małoletni, którzy nie mieli możliwości opuszczenia obozu. Skazani na pobyt bezterminowy, oznaczeni kategorią więźniów politycznych z powodów, którymi były domniemana bądź rzeczywista przynależność do organizacji konspiracyjnych, działalność sabotażowa, drobne kradzieże dokonane z głodu czy szmugiel żywności. Niektórzy z nich jeszcze przed przybyciem do Stutthofu mieli za sobą pobyt w innych obozach koncentracyjnych i aresztach Gestapo.
Młodzi osadzeni w obozie Stutthof żyli pośród dorosłej społeczności więźniarskiej. Nie utworzono odrębnej części przeznaczonej specjalnie dla nich. Sposób ich traktowania przez esesmanów i więźniów funkcyjnych też nie odbiegał od norm stosowanych wobec dorosłych. Zmuszani byli do wykonywania ciężkiej fizycznej pracy. Za najmniejsze nawet uchybienia sprzeczne z obozowym regulaminem wymierzano im surowe kary. Warunki życia w obozie były skrajnie trudne. Słowa otuchy, kawałki chleba wciskane ukradkiem w ręce, życzliwe gesty okazywane przez starszych więźniów urastały w warunkach obozowej rzeczywistości do rangi cudu, podtrzymywały młodocianych na duchu, ratując życie.
Cechy produktu
Książki
- Autor Bogusława Tartakowska (opr.), Agnieszka Kłys (opr.)
- ISBN 978-83-968035-8-0
- Liczba stron 103
- Język polski
- Oprawa twarda
- Format 18 x 14,5 cm
- Rok wydania 2024
Opinie
Jeśli dodałeś/-aś recenzję, a nie pojawiłą się na liście, być może oczekuje na moderację.
Wystaw opinię o produkcie
Bezpieczeństwo produktu
Pliki do pobrania
Książka - informacje bezpieczeństwa dla użytkownika ‒ związane z użytkowaniem